"Stand By Me" tekst i prijevodi. Otkrijte tko je napisao ovu pjesmu. Saznajte tko je producent i redatelj ovog glazbenog spota. "Stand By Me" skladatelj, tekstovi, aranžmani, platforme za streaming i tako dalje. "Stand By Me" je pjesma izvedena na japanski. "Stand By Me" pjeva Red Diamond Dogs. [Verse 3] If you're leaving will you take me with you? I'm tired of talking on my phone There is one thing I can never give you My heart will never be your home [Pre-Chorus] So what's the matter You made me a, you made me a believer, believer Pain! You break me down, you built me up, believer, believer Pain! Oh, let the bullets fly, oh let them rain My life, my love, my drive, it came from Pain! You made me a, you made me a believer, believer Last things last By the grace of the fire and the flames He went [sings softly, to the tune of “Stand By Me”], “When the night has come and the land is dark and the moon is the only light we’ll see… I won’t cry, I won’t cry…” He said [Chorus] And I am whatever you say I am If I wasn't, then why would I say I am? In the paper, the news, every day I am Radio won't even play my jam 'Cause I am whatever you say I am If I wasn't Stand by Me Lyrics: When the night is cold / And the moon is low / And the stars are the only sight you see / I won't cry, I won't cry / No, I won't shed a tear / Just as long as you stand, stand by Whenever you're in trouble won't you stand by me kdykoli jsi v nesnázích, nebudeš snad při mně stát? Oh, now, now, stand by me ach tak tedy, tak tedy stůj při mně Oh, stand by me, stand by me, stand by me stůj při mně, stůj při mně Darling, darling stand by me A drahá, drahá stůj při mně Stand by me stůj při mně When the night has come And the land is dark And the moon is the only light we′ll see. No, I won't be afraid Oh, I won′t be afraid Just as long as you stand, stand by me So darlin', darlin', stand by me Oh, stand by me Oh, stand Stand by me, stand by me If the sky that we look upon Should tumble and fall Or the mountains should crumble to Love, you're not alone, cause I'm gonna stand by you Even if we can't find heaven, I'm gonna stand by you Even if we can't find heaven, I'll walk through Hell with you Love, you're not alone, cause I'm gonna stand by you [Bridge] I'll be your eyes when yours can't shine I'll be your arms, I'll be your steady satellite Tekst piosenki: When you come near My eyes are glue You've got control of me It's sure an' hard to see I'm just a fool Oh you move me You know you move me, baby Oh you move me Oh-o-oh you move me You make me weak It's hard to walk And when you speak to me Oh you move me You know you move me, baby Oh you move me But you don't already know Let me bRNnf. PAWEŁ – Nie, panie Grzesiu. Te elementy konstrukcji idą w drugim etapie budowy – wytłumaczył spokojnie majstrowi, który o dziwo, dziś przyszedł do pracy trzeźwy. Był wtorek, co bardzo dobrze rokowało na kolejne dni tygodnia. – Panie kierowniku, to co my mamy z tym zrobić do tego czasu? – zapytał pan Grzegorz, mężczyzna po pięćdziesiątce, z obfitym wąsem i olbrzymim brzuchem piwnym. Paweł westchnął tak głęboko, aż zakłuło go w żebrach. Powstrzymał się przed powtórzeniem po raz tysięczny, że harmonogram budowy znajduje się w ogólnodostępnym miejscu w biurze i majster w nim znajdzie odpowiedź na dręczące go pytania. – Do magazynu z tym, panie Grzegorzu. Do magazynu – odpowiedział, nie chcąc tracić czasu na pouczenia i reprymendy. Mimo wszystko lubił tego człowieka. Pan Grzegorz może i był starej daty, z tego powodu wolał przyjechać zamiast po prostu zadzwonić, ale bez mrugnięcia okiem wykonywał polecenia i – co najważniejsze – w odpowiednich momentach zadawał właściwe pytania. W przeciwieństwie do niektórych jego ludzi, którzy zamiast się dowiedzieć, po prostu działali, a to była prosta droga do zaliczenia katastrofy budowlanej. Minęły dwa tygodnie, a Paweł był już całkiem wypompowany. Każdego wieczora padał na twarz. Jedynym plusem takiej intensywnej pracy było to, że gdy tylko przykładał głowę do poduszki, zasypiał jak kamień. Była to miła odmiana po wielu bezsennych nocach w Krakowie. – To ja idę na obiad. Będę za niecałą godzinę – poinformował i zamknął laptopa. Sięgnął po marynarkę, ale po chwili ponownie odwiesił ją na poręcz fotela. W zasadzie to nie miał pojęcia, po co ubierał się tak oficjalnie. Przecież tutaj, gdzie większość czasu spędzał na terenie budowy, nie musiał się nosić elegancko, a już na pewno nie w takim upale. Minęło południe, słońce wisiało w zenicie i próbowało przypiec ich wszystkich na ruszcie. Rozpiął dwa guziki przy kołnierzyku koszuli, a potem podwinął rękawy. Wyszedł z biura, które mieściło się w centrum handlowym, oddalonym od budowy o dziesięć minut samochodem. Opuścił budynek tylnymi drzwiami, prowadzącymi na parking dla pracowników. Gdy znalazł się we wnętrzu auta, natychmiast włączył klimatyzację i ustawił ją na pełne obroty. Był strasznie głodny, ponieważ nie zdążył dziś zjeść śniadania. W pierwszej kolejności postanowił jednak się schłodzić. Lody. Ta myśl kołatała mu się po głowie od kilku godzin. Uwielbiał lody i pochłaniał je w olbrzymich ilościach, nawet zimą. Dzisiaj nie miał jednak ochoty na byle jakie lody, które mógł dostać w pierwszym napotkanym supermarkecie. Nabrał apetytu na lody z jednej z najlepszych lodziarni na świecie. Tak się składało, że znajdowała się ona w jego rodzinnym mieście, a właścicielem tego przybytku był jego dobry kumpel ze szkoły. Rodzina Krzyśka prowadziła firmę od dobrych dwudziestu lat, co już świadczyło o jakości ich wyrobów. W czasach, gdy tak trudno przebić się na rynku z nową marką, ich lodziarnia prosperowała niczym dobrze wypromowana sieciówka. Zaparkował nieopodal niewielkiego lokalu, który w czasie wakacji był oblegany przede wszystkim przez dzieciaki i nastolatków. Na zewnątrz rozstawiono stoliki i wiklinowe krzesła, a od ruchliwej ulicy oddzielał je wysoki drewniany parkan. Paweł ściągnął okulary przeciwsłoneczne i wszedł do środka. Przeszklona witryna, za którą znajdowały się domowej roboty lody, przyciągała go jak magnes. Oblizał się bezwiednie na widok tych cudowności. – Dzień dobry, wygląda pan na kogoś, kto lubi lody – usłyszał zza lady męski głos. Podniósł oczy i napotkał rozbawione spojrzenie Krzyśka. Paweł uśmiechnął się i wyciągnął do niego rękę na przywitanie. – Spostrzegawczy jak zawsze – odpowiedział. – Co? Teraz ty kręcisz tu lody? To może jednak sobie odpuszczę – dodał, parskając śmiechem. – Spokojnie. Ja tu tylko degustuję, ale jak cię zobaczyłem, nie mogłem się powstrzymać – powiedział, opierając się o ladę. Paweł wyszczerzył się szeroko, a potem ponownie przerzucił swoje spojrzenie na pojemniki z lodami. – My tu gadu-gadu, a ja umieram z głodu – poinformował kumpla. Wybrał sobie lody o smaku czekoladowym, karmelowym i orzechowym. Sięgnął do portfela i wyjął z niego odliczoną kwotę, którą wyłożył na ladę. – Schowaj to. Ja stawiam – powiedział Krzysiek. – Sorry, ale wiesz, że nie jesteś w moim typie – odrzekł, wykrzywiając usta w uśmiechu. – Co poradzisz. Muszę z tym żyć – zaśmiał się kolega. Pogawędzili o tym, co sprowadziło Pawła do miasta, oraz wstępnie umówili się na zorganizowanie spotkania z kumplami ze szkoły. Pawłowi bardzo odpowiadał ten pomysł, chociaż wolał poczekać do niedzieli. Był tak zawalony pracą, bo dokumenty przynosił do domu, że tylko ten dzień wchodził w grę. – Tak przy okazji, to jakieś rodzinne spotkanie? – zapytał Krzysiek, wręczając mu lody w wafelku. Paweł od razu wbił w nie zęby. W lokalu panował przyjemny chłód i ogólnie miła atmosfera, dlatego na kilka sekund chłopak wyłączył się z rozmowy. – Hm? – zwrócił się do kumpla, ponieważ nie dosłyszał ostatniego zdania. – Twoja siostra ślicznota tu jest. – Wskazał skinieniem głowy na stolik wciśnięty w najgłębszy kąt sali. – Z jakąś inną ślicznotą. Przysięgam, to miasto to wylęgarnia lachonów i gdybym nie był z Sylwią… – Hej, mówisz o mojej siostrze, idioto. Poza tym nie dla psa kiełbasa – dodał dla jasności. Kumpel Pawła od roku związany był z Sylwią, koleżanką Leny. Ten dzień, w którym ona i kilka jej psiapsiółek wkroczyło do zatłoczonego baru, zmienił życie nie tylko Kuby i Leny, ale także Krzyśka. Właśnie podczas tego przypadkowego spotkania Krzysiek poznał dziewczynę, z którą jest w związku do dziś. – Ech, wy i te wasze siostry nie do tknięcia – westchnął Krzysiek, pożegnał się i zniknął na zapleczu. Paweł ruszył w kierunku stolika, przy którym siedziała siostra wraz z koleżanką. Chciał się przywitać i dać znać Kamili, że dziś nie zdoła wpaść do rodziców. – O! Paweł. Co tu robisz? – zapytała siostra, która od razu go spostrzegła. W tym samym momencie Paweł zderzył się spojrzeniem z jej towarzyszką. Oczywiście. Sara. Kogo innego mógł spotkać w chwili, w której jego dzień stawał się znośniejszy. Dziewczyna posłała mu spłoszone spojrzenie, a potem wyprostowała się na krześle, jakby nagle połknęła trzonek od łopaty. Musiał przyznać, że wczorajsze wrażenie, jakie na nim wywarła, nie było wytworem jego wyobraźni. Dziewczyna w swoich krótkich dżinsowych spodenkach i luźnej bawełnianej koszulce na ramiączkach, spod której wystawały z kolei ramiączka różowego stanika, wyglądała apetycznie. Nawet bardzo apetycznie. – A jak myślisz? – odpowiedział siostrze, wskazując spojrzeniem na swoje lody, które zaczynały się powoli roztapiać. – Przyłączysz się? – zapytała, wskazując wolne miejsce obok. – Spieszę się. Może innym razem – rzucił i zaczął się wycofywać, ale Kamila go zatrzymała. – Poczekaj chwilkę. Mam do ciebie sprawę. Skoczę tylko do ubikacji i zaraz wracam – powiedziała i nie czekając na jego odpowiedź, odsunęła głośno krzesło i pobiegła do łazienki. Cudnie, pomyślał, zdając sobie sprawę z niezręczności tej sytuacji. Cisza, jaka zapadła w tym odosobnionym kącie, była głośna jak szum oceanu. Sara, jeśli to było w ogóle możliwe, spięła się jeszcze bardziej. Wsunęła długą łyżkę do pucharka, nabrała sporą porcję lodów i włożyła ją sobie do ust. Paweł nie mógł nic poradzić na to, że ta czynność w jej wydaniu bardzo go podnieciła. – Najlepsze lody w mieście – bąknął, aby zrobić coś z tą głuchą ciszą. Sara zatrzymała się z łyżką w ustach, a potem oblizała wargi. Cholera, to także go podnieciło. – Tak. Nigdzie nie jadłam lepszych – odpowiedziała, nie patrząc na niego. – Dziś już jesteś w lepszym humorze? – zażartował, bo zdawało mu się, że dziewczyna wrzuciła na luz i zrozumiała swój wczorajszy błąd. To dlatego jest dziś taka skrępowana w jego obecności. Być może miała okres, a Paweł dobrze wiedział, co się działo z niektórymi laskami, gdy dotykała je ta przypadłość. Poza tym wczoraj była pełnia. Nie, żeby uważał Sarę za wilkołaka, ale czytał gdzieś, że to także mąci kobietom w głowach. – Co masz na myśli? – zapytała i ton jej głosu jako jedyny zdołał go dziś skutecznie schłodzić. Zanim przemyślał to, co chciał powiedzieć, słowa wyfrunęły z jego ust jak wypuszczone na wolność gołębie. – Twoja siostra wspomniała, że chłopak cię zostawił i to dlatego byłaś taka… niemiła… – Już wymawiając pierwsze wyrazy, zorientował się, jak wielki popełnił błąd. Usłyszał brzdęk rzucanej na stół łyżeczki. Cholera. – Posłuchaj no! – Dziewczyna podniosła się z siedzenia i stanęła naprzeciwko niego. Była dość niska, więc musiała zadzierać wysoko głowę, żeby spojrzeć mu w oczy. – Kamila to moja najbliższa przyjaciółka i ze względu na jej dobro nie powiem tego, co naprawdę o tobie myślę. Dzięki za wczorajsze podwiezienie, ale od dziś, jeśli kiedykolwiek się na siebie natkniemy, nie życzę sobie, żebyś się do mnie odzywał – powiedziała, a z jej nozdrzy prawie buchnęła para. Wow, pomyślał. Gówniara jedna. Zdał sobie sprawę, że to nie pełnia czy okres zmieniły ją w małą wiedźmę. Ona po prostu taka była. I dziwić się, że chłopak ją zostawił. Biedak pewnie teraz jest strzępkiem nerwów. – Nie. To ty posłuchaj, dziewczynko… – Widział, jak w reakcji na ten zwrot w jej oczach pojawia się złowrogi błysk. – Nie wiem, jaki masz ze mną problem, ale możesz być pewna, że jeśli chodzi o mnie, to nie mam zamiaru kiedykolwiek się do ciebie odzywać – powiedział ściszonym głosem. – Do czasu, aż nauczysz się szacunku dla starszych – dodał, chociaż zdawał sobie sprawę, jak absurdalnie to zabrzmiało; po prostu musiał nauczyć ją dobrych manier. Wpatrywała się w niego z niedowierzaniem, a potem wybuchnęła śmiechem. Po chwili opanowała się i powiedziała z cwanym uśmieszkiem, który zmienił ją nagle w podstępną lisicę. – O! Ty tak na poważnie? – zakpiła. – Żebyś wiedziała, gówniaro – odszczeknął się, podnosząc do ust swojego cieknącego już loda i zaczął oblizywać palce. – W takim razie może pan usiądzie. – Wskazała przesadnym gestem krzesło. – W tym wieku nogi już nie te – dodała i mocno zacisnęła usta. Miał dość tej dziewczyny. Najchętniej przełożyłby ją przez kolano i zlał tak, by nie mogła usiąść na tyłku przez tydzień. Ta wizja też go podnieciła. Zrobił krok w jej stronę. Sara nie miała się gdzie wycofać, więc zastygła w miejscu, opierając się jedną ręką o krzesło. Nachylił się nad jej uchem, prawie muskając ustami szyję. Dziewczyna zesztywniała, ale się nie poruszyła. – Mam lekarstwo na tę twoją wściekliznę macicy – szepnął. – Daj tylko znać, a szybko cię z tego uleczę, dziewczynko. – Zaciągnął się dyskretnie jej zapachem, a potem oblizał sugestywnie usta, odwrócił się i wyszedł na zewnątrz, gdzie zamierzał poczekać na siostrę. numer podkładu: 7033 Shayne Ward OpisSHAYNE Thomas WARD urodził się 15 października 1984 roku w Manchesterze. Ma trzech braci i trzy siostry, w tym jedną bliźniaczą. Zadebiutował w grudniu 2005 roku singlem 'That’s My Goal', który stał się najpopularniejszą piosenką brytyjskich list przebojów w czasie Świąt. Kolejnym singlem Shayne’a jest piosenka 'No Promises'. Piosenkarz został wpisany do księgi rekordów Guinness’a za najczęściej ściągany utwór z sieci w ciągu jednego dnia. Otrzymał także nominację brytyjskiego przemysłu fonograficznego. Oto podkład do jednego z pierwszych kawałków artysty - STAND BY ME. Polecamy! Fragment tekstu:STAND BY ME - Shayne Ward (Writer: Andreas Romdhane) As-major scale Nothing's impossible, nothing's unreachable. When I am weary, you make me stronger. This love is beautiful so unforgettable. I feel no winter cold, when we're together, when we're together. Will you stand by me? Hold on and never let me go. Will you stand by me? With you I know I belong, when the story gets told. When day turns into night, I look into your eyes I see my future now all the world and its wonder. ... Tekst piosenki: When the night has come And the land is dark And the moon is the only light we'll see No I won't be afraid, no I won't be afraid Just as long as you stand, stand by me So darlin', darlin', stand by me, oh oh oh stand by me Oh stand, stand by me, stand by me If the sky that we look upon Should tumble and fall And the mountains should crumble to the sea I won't cry, I won't cry, no no no I won't shed a tear Just as long as you stand, stand by me And darlin', darlin', stand by me, oh oh oh stand by me Oh darlin', stand by me, stand by me, stand by me And the mountains should crumble to the sea When the night has come And the land is dark And the moon is the only, only light we'll see So darlin', darlin', stand by me, oh oh oh stand by me Oh darlin', stand by me, stand by me Whenever you're in trouble won't you stand by me, oh oh oh oh stand by me stand by me, stand by me, stand by me So darlin', darlin', stand ... Tłumaczenie: Kiedy przyszła noc i świat pokrył mrok, a blask księżyca to jedyne co dostrzegamy, Nie, nie będę się bał, Nie, nie będę się bał, Tak długo jak będziesz przy mnie, będziesz przy mnie. Refren: Więc kochanie, kochanie. Bądź przy mnie, O, o bądź przy mnie, O bądź, bądź przy mnie, bądź przy mnie! Gdyby Niebo, na które spoglądamy skłębiłoby się i spadło lub morze pochłonęło góry, Nie będę płakał, nie będę płakał nie, nie uronię łzy, Tak długo jak będziesz przy mnie, będziesz przy mnie.